Time flies x znowu poniedziałek

Wpis ten ma miejsce dokładnie w środku tygodnia, ale uważam że jest aktualny bezterminowo bo na uciekający czas nic nie możemy poradzić, możemy jedynie sobie dobrze go zaplanować.

Obowiązki dorosłych.

“Na swoim” mieszkam od przeszło 5-ciu lat. Tyle samo mieszkam z moją drugą połówką; tak po tym czasie mogę z ręką na sercu stwierdzić,  że trafiła kosa na kamień. Ale o związkach długoletnich może innym razem.

Mieszkanie na swoim to było moje szczenięce marzenie, bo od zawsze dzieliłam pokój z młodszą siostrą (szczęśliwie, nasz pokój był największy w całym naszym domu). Pewnego dnia, razem z I zdecydowaliśmy się wyjechać by spróbować życia za granicą. Zostaliśmy emigrantami. Każdorazowo kiedy używam tego określenia zastanawiam się tak na prawdę kim bardziej jestem emigrantem czy imigrantem? Niezależnie jakby na to patrzeć, jestem raczej zadowolona z życia, bo po tych 5-ciu latach mamy mieszkanie z pierwszej ręki, własne wygodne łóżko i stół przy którym możemy zjeść obiad. Standard życia mamy zwyczajny, lubimy sieć Ikea i promocje w supermarketach (kiedy żyjesz za granicą, znaczną część Twojego dochodu pochłaniają koszty życia, dokładnie tak samo jak wszędzie- może napiszę kiedyś o tym jak bardziej “opłaca się” być zagranicą?).

Jesteśmy samodzielni.

Samodzielności nie nauczysz się mieszkając u rodziców, bo mama zawsze znajdzie o te 10 minut więcej w swoim planie dnia by zrobić Ci pranie lub posprzątać w pokoju. Kiedy wychodzisz z domu zawsze pozostanie czujna a rano skłamie że nie wie kiedy wróciłaś/eś. “One takie są”, dlatego w dniu w którym decydujesz się na wyprowadzkę z domu bierzesz życie w swoje ręce. I wtedy zaczyna się kręcić karuzela.

Musisz pracować by móc wynająć dla siebie mieszkanie i mieć za co żyć. Musisz pracować na tyle dobrze by nie stracić stanowiska (choć w świecie kobiet w Szwecji znajdują się odstępstwa od tej reguły). Po zakończonym dniu pracy wracasz do domu i chcesz jedynie usiąść na kanapie i odpocząć, ale w zlewie czeka już kilka naczyń ze śniadania, bo przecież nie wstajesz na tyle wcześnie by mieć jeszcze czas by pozmywać przed wyjściem do pracy. Niespodziewanie odkrywasz, że w lodówce masz tylko światło i kawałek sera więc musisz jeszcze iść po zakupy, więc czym prędzej kupujesz to co trzeba, wracasz do domu, szykujesz obiad (kolację?) i gdy wycierasz ręce po zmywaniu jest już na tyle późno, że jedyne na co masz ochotę to kąpiel i łóżko (sen! tylko sen!).

Tak mija cały tydzień, bo przez całe pięć dni ciężko pracujesz i nareszcie masz dwa dni wolnego.

Mamy weekend! 

Pół soboty uciekło, bo przecież kto nastawia budzik na sobotę i budzisz się tuż przed południem, jesz późne śniadanie, sprzątasz mieszkanie, pierzesz brudy (mieszkasz na swoim i cenisz to sobie, PAMIĘTAJ!), pędzisz na zakupy by jutro przygotować obiad o sensownej porze. Wchodzisz do sklepu i dociera do Ciebie, że całą okolica pomyślała dokładnie tak samo, więc nie masz nawet małego koszyka by móc swobodnie przejść przez to piekło. Dziękujesz losowi, że Twoja połówka jest dobrym strategiem bo Ty nawet nie wiesz kiedy zniknął Ci z oczu a On przynosi koszyk, który został dopiero co opróżniony przy kasie (osobiście uważam, że najlepsza pora na zakupy w sobotę to albo wcześnie rano, kiedy ludzie zapominają o budziku, lub późno wieczorem kiedy imprezowicze i posiadacze małych dzieci już dawno swoje kupili). JEST! zakupy gotowe, obiad zjedzony, teraz czas na… ? Imprezę? Haha, nie. Ktoś musi pozmywać… 50% szans na to, że jednak to Twoja połówka przegra zakład i nie będziesz musiała zmywać, chyba że jestem dobra w przekonywaniu innych do swoich racji, wytłumaczysz, że przecież już tyle zrobiłaś… On Cię kocha, więc pozmywa.

Siadacie na kanapie, no może bardziej leżycie, i oglądacie film…

Witamy w niedzielę! Nawet nie wiesz jak to się stało, że jednak budzisz się w łóżku bo ostatnie co pamiętasz to pusty kieliszek po winie i miska z popcorn’em. Wstajesz szybko z łóżka, chyba, że masz coś lepszego do roboty (If you know what I mean ;> ), śniadanie, zmywanie i teraz… jest… ta chwila, w której masz czas dla siebie! Co by tu robić… może poczytam, może naszkicuje nowy projekt, może zagram na konsoli? Nie, poukładam w szafie… albo pójdę na spacer, nie.. zimno, będzie kawa i ciasto (będę gruba ale szczęśliwa).

Po obiedzie siadasz do swoich zajęć, kontynuujesz to co robiłaś przed obiadem i przychodzi wieczór. A jutro poniedziałek…

 

Taki obrót zdarzeń nie prowadzi do niczego dobrego… wpływa na samopoczucie, relacje z ludźmi i wzmaga poczucie marnowania czasu. Dlatego warto mieć plan dnia, wstawać wcześniej, pomagać sobie nawzajem, robić listę rzeczy do zrobienia i planować z wyprzedzeniem. Wtedy dni wolne nie mijają tak szybko i jest więcej czasu by cieszyć się tym co mamy.

Myślę też, że wiele rzeczy przychodzi z upływem lat. Pamiętam, gdy zamieszkaliśmy razem nasze życie było bardzo chaotyczne. Nie było planu była pełna improwizacja. Każde z nas miało swoje nawyki… Teraz jest inaczej i wiele spraw przychodzi nam łatwiej. Nie mówię, że jest perfekcyjnie. Jest dobrze. Zdarzają się potknięcia, ale jesteśmy tylko ludźmi. Pomagamy sobie w obowiązkach domowych. Czasem zdarza nam się “nic nie chcieć”, zdarza nam się olewać siebie nawzajem (ale nigdy tak w pełni), czasami potrzebujemy samotności ale najważniejsze jest to, że mamy siebie.

_dsc9489

/M.

 

Advertisements

2 Comments Add yours

  1. Czytając Twój wpis miałam wrażenie, że czytam własną historię 🙂 Wyjazd za granicę zaraz po szkole jest jak skok na głęboką wodę, ale kto raz nie spróbował, ten nie wie co to życie. Po tych pięciu latach osiągnęliście swój sukces – swoje miejsce w świecie. I choć ostatnie 5 lat upłynęło jak zwykle – dzień za dniem, tydzień za tygodniem grzebania się w obowiązkach dorosłych, to wspólna herbata we własnym azylu zawsze smakuje najlepiej. Tych prostych chwil nic nie zastąpi, kiedy po prostu jest dobrze… Dużo pozytywnej energii jest w tym wpisie, dużo życia i dojrzałości. To mi się podoba! Czekam na więcej 🙂

    Like

    1. moweroska says:

      Dziękuję za miłe słowa 🙂
      Dokładnie jak piszesz, te chwile w których jest po prostu dobrze są kluczem i znaczą znacznie więcej niż nam się wydaje 🙂

      Liked by 1 person

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s